Jestem w trakcie przygotowania wpisów dotyczących spraw technicznych i myślałem, że takie pojawią się tu jako pierwsze. Nie moge jednak przejść bezrefleksyjnie nad trzęsieniem ziemi i tsunami, które miało miejsce w Japonii.
Nie będę się skupiał na ogromie nieszczęścia, które spotkało Japończyków. To dopiero początek wielkiej pracy którą mają do wykonania. Opadnie woda, zmniejszy się siła i ilość wstrząsów wtórnych, przyjdzie czas na odbudowę. Specjaliści twierdzą, że PKB chwilowo spadnie (zatrzymanie pracy w fabrykach i problemy w dostawach prądu) a potem znacznie podskoczy (dzięki produkcji materiałów budowlanych i sprzedaży usług w trakcie odbudowy kraju).
Ja jednak chcę skupić sie na globalnych efektach lokalnych kataklizmów. Giełdy poszły w dół. Złoty mocno traci (podobno ze względu na sytuacje w Japonii i niepokojące sygnały z Grecji i Hiszpanii – cokolwiek miałoby to znaczyć). Po weekendzie zobaczymy jak sytuacja dalej sie rozwinie. Sony, Nissan i inne fabryki wstrzymały produkcję w Japonii. To nie jedyne ich zakłady, ale z pewnością „negatywnie wpłynie na nastroje inwestorów”. Zalane lotniska, nieczynny transport. Najbliższe dni odpowiedzą na pytanie którzy z kooperantów japońskich firm nie dostaną podzespołów gdy wyczerpią obecny stan magazynowy. Taka sytuacja miałe miejsce niespełna rok temu, gdy wybuch wulkanu na Islandii sparaliżował transport lotniczy nad Europą. Straty liczyły nie tylko linie lotnicze. Sporo firm miało problemy spowodowane brakiem możliwości eksportu swoich produktów lub sprowadzenia części do produkcji. A ptaki wesoło latały na niebie, łapały owady i nic o tym nie wiedziały. Zresztą teraz też robią to samo i są szczęśliwe. Nie przeszkadzają im powodzie w Australii i rosnąca cena cukru. Zamieszki w państwach produkujących ropę nie mają wpływy na dostępność ich pożywienia. Muszą się „nalatać” tyle samo co zawsze żeby się porządnie najeść. My musimy „nalatać” się trochę więcej.
Może więc gwarancją ciągłego przychodu jest oferowanie usług wirtualnych, opartych wyłącznie o sieć? Łatwo przenieść biznes w inne miejsce (przeniesienie danych z serwer w Europie do USA to kwestia krótkiego czasu). Nie ma problemu z podzespołami czy transportem. Ale tu też nie jest wesoło. Nie trudno sobie wyobrazić co mogłaby spowodować burza słoneczna, powodująca wielodniowe przerwy w dostawach prądu, albo paraliż Internetu. Wiele osób prowadzących biznes w oparciu o net liczy wtedy straty, od biur podróży, przez sklepy internetowe na bankach kończąc. Nie jesteśmy w stanie wypłacić pieniędzy z bankomatu ani zapłacic kartą w sklepie. Co by się działo w przypadku długotrwałego braku prądu, to materiał na dłuższy artykuł.
Postanowiłem zerknąć na webcamy w dotkniętej katastrofą okolicy. Znalazłem to:

- Webcam Sendai – po trzęsieniu Ziemi
(źródło: http://pl.webcams.travel/webcam/1230041684-Weather-Izumi-ku-Sendai-Sendai )
Bardzo wymowne, ostatnie zdjęcie z kamery z nazwą miejscowości i godziną. Trochę jak zniszczony zegarek w którym zatrzymały się wskazówki.
W tytule zapytałem czy jestemy dinozaurami współczesnego świata? Dinozaury mimo że potężne, były bardzo wrażliwe na zmiany w otaczająceym je środowisku. Przetrwały mniej rozwinięte gatunki. Czy poprzez globalizację, uzależnienie się ciągłego dostępu do energii i informacji wpędzimy się w olbrzymie kłopoty i natura wyeliminuje nas z Ziemi jako tych najmniej dostosowanych i najbardziej wrażliwych? Oby tak się nie stało.